Osprzęt natynkowy ma w Polsce złą prasę i wynika ona z konkretnego skojarzenia: bakelitowy włącznik na kablu prowadzonym po ścianie, w piwnicy albo w garażu, pamiętający poprzedni ustrój.
Tymczasem to rozwiązanie, po które sięga się dziś w sytuacjach, w których podtynkowe jest niewykonalne albo bezsensowne, a różnica w wyglądzie między wykonaniem sprzed czterdziestu lat a współczesnym jest zasadnicza.
Kiedy podtynkowe odpada
Pierwszym przypadkiem jest ściana, w której nie da się wykuć puszki. Beton konstrukcyjny, ściana z prefabrykatu, mur o grubości uniemożliwiającej osadzenie puszki na wymaganej głębokości. Kucie w takich miejscach bywa zabronione, a nie tylko trudne.
Drugim jest instalacja dokładana do gotowego wykończenia. Nowe stanowisko pracy w pokoju po remoncie, gniazdo przy szafce w kuchni, oświetlenie schodów w domu, w którym elektryka została zamknięta pod tynkiem dziesięć lat temu. Alternatywą jest skucie ściany i odtworzenie wykończenia.
Trzecim są pomieszczenia, w których dostępność jest ważniejsza od estetyki. Kotłownia, garaż, warsztat, pomieszczenie gospodarcze. Tam osprzęt natynkowy w połączeniu z kanałem kablowym jest rozwiązaniem docelowym, bo pozwala dołożyć obwód bez żadnych prac budowlanych.
Czwartym są obiekty zabytkowe i ściany, w których ingerencja jest ograniczona przepisami albo zwyczajnie nie ma po co ryzykować naruszenia konstrukcji dla jednego gniazda.
Jak wygląda dzisiejszy osprzęt natynkowy
Współczesny włącznik natynkowy ma obudowę o wysokości kilkunastu milimetrów, zaokrąglone krawędzie i klawisz o tej samej wielkości co w wykonaniu podtynkowym. Producenci oferują serie, w których osprzęt natynkowy i podtynkowy mają identyczne klawisze i identyczne wykończenie, więc różnicy nie widać poza samą wysokością.
Dostępne są wersje w bieli, w grafitowej szarości, w kolorze stali i w czerni, a także z ramkami umożliwiającymi łączenie kilku modułów w jedną poziomą albo pionową linię.
Osobną kategorią jest osprzęt hermetyczny, przeznaczony do pomieszczeń wilgotnych i na zewnątrz. Ma uszczelki na obwodzie klawisza i dławnice na wprowadzeniach, przez co jest wyraźnie grubszy, ale też przystosowany do warunków, w których wykonanie zwykłe nie przetrwałoby sezonu.
Przy doborze zwraca się uwagę na sposób mocowania. Wersje z podstawą przykręcaną do ściany i osobnym korpusem pozwalają wprowadzić przewód od dowolnej strony i wypoziomować osprzęt niezależnie od nierówności podłoża.
Wprowadzenie przewodu, czyli detal decydujący o wyglądzie
To, czy montaż natynkowy wygląda schludnie, czy prowizorycznie, rozstrzyga się w jednym miejscu: tam, gdzie przewód wchodzi do obudowy.
Najlepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie od tyłu, przez otwór w ścianie, gdy przewód wychodzi z bruzdy albo z przestrzeni za zabudową. Osprzęt przylega wtedy do ściany i nie widać żadnego kabla.
Drugim jest wprowadzenie z kanału kablowego, przy czym wymiar kanału powinien odpowiadać wysokości podstawy osprzętu, tak aby jedno przechodziło w drugie bez uskoku. Producenci przewidują to, dobierając wymiary serii, ale wymaga to zamówienia obu elementów z jednego systemu.
Trzecim, najgorszym wizualnie, jest przewód wprowadzony z boku, biegnący po ścianie bez osłony. To rozwiązanie, które psuje efekt niezależnie od jakości samego osprzętu, i którego łatwo uniknąć, planując trasę przed montażem.
Warto też pamiętać o wysokości i o pionie. Osprzęt natynkowy jest bardziej widoczny niż podtynkowy, więc odchylenie od pionu albo różnica wysokości między dwoma włącznikami na tej samej ścianie rzuca się w oczy wyraźniej.
Rozwiązania pośrednie, o których warto wiedzieć
Między instalacją podtynkową a natynkową istnieje kilka wariantów, które w konkretnych sytuacjach wypadają lepiej niż oba.
Pierwszym są listwy przypodłogowe z kanałem instalacyjnym. Przewód biegnie wtedy w przestrzeni, która i tak istnieje, a osprzęt montuje się w listwie albo tuż nad nią. Rozwiązanie stosowane przy adaptacji pomieszczeń biurowych, ale sprawdzające się także w domu, przy dokładaniu gniazd wzdłuż ściany z kanapą albo z biurkiem.
Drugim są kolumny i minikolumny zasilające, doprowadzające zasilanie i sieć do środka pomieszczenia od strony sufitu albo podłogi. To rozwiązanie do stanowisk pracy i do wysp kuchennych, gdzie prowadzenie przewodu ścianą nie ma sensu.
Trzecim są gniazda montowane w meblach: w blacie, w szafce, w półce. Wymagają wyłącznie doprowadzenia przewodu w przestrzeni zabudowy, a więc bez ingerencji w konstrukcję pomieszczenia. Przy kuchni i przy zabudowie biurowej bywa to najczystsze rozwiązanie z możliwych.
Wspólną cechą wszystkich trzech jest to, że korzystają z przestrzeni już wygospodarowanej na coś innego, zamiast tworzyć nową. To zwykle najlepszy kierunek myślenia przy dokładaniu instalacji do gotowego wnętrza.
Czego natynkowe nie załatwi
- Nie zastąpi puszki łączeniowej. Połączenia przewodów wykonuje się w puszce, a nie w obudowie osprzętu, która ma miejsce wyłącznie na doprowadzenie i podłączenie.
- Nie nadaje się w miejscach narażonych na uderzenia bez wykonania o podwyższonej odporności mechanicznej, bo wystaje poza lico ściany.
- Nie zwalnia z doboru przekroju i zabezpieczeń, bo to, że instalację prowadzi się na wierzchu, nie zmienia żadnego z parametrów elektrycznych.
- Nie usprawiedliwia braku przewodu ochronnego. Gniazdo dołożone do starej instalacji musi mieć doprowadzone uziemienie, a nie tylko dwa przewody z najbliższego punktu.
Ostatni punkt jest najczęstszym błędem przy dokładaniu gniazd w starych mieszkaniach. Osprzęt natynkowy ułatwia taką operację technicznie i właśnie dlatego bywa wykonywany bez zastanowienia, z pominięciem tego, co w instalacji najważniejsze.
Osprzęt natynkowy, kanały kablowe i puszki instalacyjne wraz z danymi technicznymi znajdziesz na www.onninen.pl. Parametry przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.
